Wywiad z M. Siedlarkiem


 

Według informacji przekazanych przez byłych pracowników RCN Konstantynów opuścił Pan obiekt jako ostatni , proszę podać datę pana odejścia ze służby Polskiej Radiofonii , a tym samym ostatecznego zamknięcia ośrodka .

M.S. Pracę w Konstantynowie zakończyłem pod koniec 2003r. Dokładnie 27 grudnia .

Podczas naszej wizyty na terenie RCN z okazji 20-tej rocznicy katastrofy masztu 08.08.2011r. niestety nie zostaliśmy wpuszczeni do wnętrza budynku głównego . Natychmiast jeszcze na miejscu pojawiły się spekulacje dotyczące kompletności urządzeń nadawczych i pozostałego wyposażenia .

M.S. Wszystkie lampy , zarówno te zamontowane w nadajnikach , jak i rezerwowe , pozostały na miejscu aż do ostatniego dnia mojej pracy na obiekcie . Przez lata czyniono co prawda próby sprzedaży , było nawet dwóch poważnie zainteresowanych klientów . Pierwszy to jakiś Niemiec , któremu nawet złożono oficjalną ofertę (przetłumaczoną jak należy na niemiecki) , ponoć poważnie zainteresowany (prawdopodobnie pośrednik ) niestety z niewiadomych powodów transakcja nie doszła do skutku . Drugi , to Polak ze śląska , ten przyjechał na miejsce i stwierdził , że nie jest zainteresowany tym typem lamp , jak później wyjaśnił poszukiwał lamp prostowniczych dużej mocy .

Co z pozostałymi urządzeniami , według informacji przekazanych przez jednego z ochroniarzy po kilku latach trzeba było zdemontować miedzianą instalację układu chłodzenia ,która skorodowała , co stało się z akumulatornią , co z wyposażeniem słynnego laboratorium ?

M.S. Układ chłodzenia pierwotnie został zaprojektowany na bazie polipropylenu . Wg. Szwajcarów była to najnowsza myśl techniczna , która bardzo szybko okazała się nieporozumieniem . Polipropylen okazał się całkowicie nieodporny na wysoką temperaturę , poszczególne elementy dosłownie rozsypywały się samoistnie . Stan ten trwał jednak aż do katastrofy masztu , wówczas to dopiero udało mi się przekonać kierownictwo do mojego autorskiego projektu racjonalizatorskiego , który polegał na zastąpieniu wadliwego plastiku na miedź . Wykonania poszczególnych elementów na podstawie oryginalnej dokumentacji (z drobnymi zmianami) podjęła się firma INSTAL z Płocka. Niestety nie było nam dane przetestować tą instalację w normalnych warunkach pracy radiostacji

- akumulatornia - do samego końca walczyłem o jej zachowanie , niestety w pewnym momencie naczynia rozszczelniły się do tego stopnia , że kwas zaczął trawić podłogę , wiadomo na nowe liczyć już nie było można , więc niestety ... była to bardzo bolesna decyzja , ponieważ demontaż wspomnianych akumulatorów praktycznie unieruchamiał rozdzielnię w przypadku zaniku zasilania .

- narzędzia przyrządy - pod koniec część została rozdysponowana na inne obiekty (Raszyn, Sierpc) sporo też zostało . Wg. relacji Jerzego Michalaka (ochroniarza) kilka miesięcy po moim opuszczeniu obiektu podstawiono ciężarówkę , i zabrano resztę (oficjalna wersja złomowanie) .

 

Jedną z chyba najbardziej przygnębiających decyzji TP było wprowadzenie zmian w zasilaniu obiektu . Jak była argumentowana ta decyzja , i w którym roku miała miejsce?

- Demontaż transformatorów głównych podstacji datuje się na 1997-98 r. powód oczywiście oszczędności . Właścicielem linii była TP S.A. w związku z tym pomimo niewykorzystania tej infrastruktury musiała ponosić koszta konserwacji itd. W efekcie TP zrzekła się linii WN (poza własną podstacją) na rzecz ZE . Napięcie do linii sochaczewskiej podłączono w sposób prowizoryczny , po prostu w miejscu , gdzie przecinały się linie WN i SN zrobiono przyłącze . Dla potrzeb ośrodka zamówiłem odpowiedni transformator 15/6kV w Łódzkiej firmie ELTRA . Od czasu zmian w zasilaniu niestety pojawiły się częste zaniki napięcia , praktycznie po każdej lokalnej burzy ośrodek był pozbawiony zasilania .

Jaki był średni pobór mocy? Mowa oczywiście o czasach pełnej funkcjonalności ośrodka.

M.S. Pobór mocy wynosił w granicach 3,3-3,7MW przy pełnej mocy obu bloków nadawczych (rozbieżność uzależniona od głębokości modulacji)

Czy radiostacja posiadała dodatkowe rezerwowe zasilanie w postaci agregatu ?

M.S. Agregat (rezerwa zasilania głównego ) został sprowadzony z Gliwic . Było to urządzenie wyposażone w silnik odrzutowy , podczas prób powodował on tak ogromne podmuchy powietrza , że wyrywało ono z korzeniami wszelkiego rodzaju krzaki i mniejsze drzewa które znajdowały się w odległości kilkudziesięciu metrów . Agregat o nominalnej mocy 4MW niestety nie sprawdził się jako źródło zasilania , został zdemontowany i odesłany .

Ponoć był też na terenie RCN agregat , który stanowił rezerwowe źródło zasilania oświetlenia przeszkodowego ?

M.S. Zgadza się . A dokładnie były nawet dwa takie agregaty (moc 50 kW) zainstalowane w budynku garażowym . Jeden podłączony jako rezerwa zasilania oświetlenia przeszkodowego masztu , drugi zapasowy .

Skoro już jesteśmy przy budynku garażowym , z informacji jakie posiadam było to dość tajemnicze miejsce . Inż. Czowgan użył nawet określenia “niedostępne dla pracowników”

M.S. Tak , to prawda . Garaże wykorzystywane były przez grupę łączności mobilnej SRiT . Przechowywano tam 8 szt. mobilnych radiostacje R118 na zabudowie samochodu ciężarowego Star. Jako ciekawostkę dodam , że przez wiele lat był zatrudniony pracownik , którego jedynym zadaniem było utrzymywanie tych samochodów , i radiostacji w pełnej gotowości . Jego praca polegała na okresowych przeglądach , w tym np. doładowaniu akumulatorów …itp. Dodatkową ciekawostką była lokalizacja w omawianym budynku garażowym schronu przeciwatomowego .

 

 

>> powrót