Awaria


 

Rozdziały: | Projekt 3D radiostacji | Problem z zasilaniem | Nie etatowy pracownik | Awaria | Odbiorniki "Konstantynowa" |

 

 

8 maja 1976r. miała miejsce dość poważnie wyglądająca awaria .

W tle audycji muzycznej emitowanej przez głośnik kontrolny odezwał się donośny dźwięk układu sygnalizacji awarii, po czym jeden z nadajników został automatycznie wyłączony. Ekipa techniczna natychmiast udała się do kontenera w.cz. Na pierwszy rzut oka sprawa wyglądała bardzo poważnie, wewnątrz pomieszczenia unosił się gryzący w oczy dym. Po przewietrzeniu pomieszczenia przystąpiono do lokalizacji usterki. Panowie kolejno przecierali oczy ze zdumienia, ponieważ okazało się, że oto zniszczeniu uległa znaczna część układu chłodzenia lamp nadawczych wielkiej mocy typu BTS-150-2. Elementy wykonane z polipropylenu uległy poważnej deformacji i nadpaleń w okolicach połączenia z kadziami lamp. Po krótkiej naradzie inż. Czowgan przystąpił do badania wody, którą wypełniony był układ chłodzenia.

 

Decyzja okazała się jak najbardziej słuszna, okazało się bowiem, że woda posiadała bardzo niską rezystancję, co w wyniku różnicy potencjałów pomiędzy chłodzonymi bezpośrednio anodami lamp, a uziemioną częścią urządzeń układu chłodzenia spowodowało gwałtowny wzrost temperatury, i w rezultacie awarię. Równolegle z przystąpieniem do napraw, rozpoczęto wewnętrzne śledztwo, które wkrótce naprowadziło kierownika na trop winowajcy. Kilka dni wcześniej jeden z pracowników kierując się życzliwością wypożyczył kolegom z SKR Sanniki plastikowe pojemniki, które były okresowo wykorzystywane do uzupełniania układu chłodzenia wodą destylowaną. Jak później wykazało śledztwo panowie mechanicy wykorzystali pożyczone pojemniki do transportu kwasu siarkowego. Niestety nie przyszło im do głowy, żeby przed oddaniem wypłukać pozostałości żrącej substancji. W efekcie do układu chłodzenia trafiła mieszanka wody destylowanej zawierająca śladowe ilości kwasu. Mieszanka taka pomimo niewielkich proporcji spowodowała spadek rezystancji wody destylowanej, do poziomu dużo niższego niż przykładowo zwykła woda z ujęcia.

 

Usterka została błyskawicznie usunięta, a ze względu na ewentualne problemy jakie mogły spotkać niefrasobliwego pracownika postanowiono nie zgłaszać tego faktu w centrali. Niestety informacja o incydencie lotem błyskawicy dotarła do szefostwa SRiT. Dyrekcja niezwłocznie powiadomiła o możliwości wystąpienia aktu sabotażu SB w Płocku. Funkcjonariusze natychmiast wybrali się na teren RCN, gdzie pobrano próbki wody w celu przeprowadzenia ekspertyzy w Petrochemii Płockiej. Po licznych przesłuchaniach, oraz potwierdzającej wersję pracowników ekspertyzie wody sprawę umorzono. Jedyną konsekwencją tego incydentu było pisemne upomnienie dla kierownika, które osobiście wręczył dyrektor Chojecki równocześnie kierując słowa uznania w związku z ekspresową i trafną diagnozą.

 

 

 

 

 

 

 

 

>> powrót